News

NAJNOWSZE WPISY
05
Styczeń 2018

Spotkać prawdziwego Boga

Liturgię Słowa Uroczystości Objawienia Pańskiego,
rozważa o. Tarsycjusz Bukowski OFM

1. czytanie: Iz 60, 1-6

Psalm 72

2. czytanie: Ef 3, 2-3a.5-6

Ewangelia: Mt 2, 1-12

 

Każdy nosi w swoim sercu jakiś obraz Boga. Dla jednych Bóg jest dobrym staruszkiem, inni widzą w Nim surowego sędziego. Są też tacy, którzy potrafią pogodzić skrajne obrazy Boga dodając jeszcze coś od siebie tak, by Bóg był „mój” – według mojego pojęcia. Według tego, czego oczekuję od Niego.  Kto ma rację?

Dzisiejsza Uroczystość Objawienia Pańskiego – pomaga nam zastanowić się nad tym, jaki noszę w sobie obraz Boga.

Mędrcy zobaczywszy gwiazdę na wschodzie, udali się w drogę, by oddać pokłon nowonarodzonemu królowi żydowskiemu. Spodziewali się przyjścia tak wielkiej osobistości w pałacu. Jednak tam Go nie znaleźli. Również mieszkańcy dworu i sam Herod mieli wyobrażenie władcy, podobnie Naród Wybrany, arcykapłani. Wszyscy oni czekali na Mesjasza i byli pewni, że będzie potężny. Wiedzieli jaki będzie, co przyniesie. Ich wyobrażenia i przypuszczenia były tak mocne, że nie przyjęli Boga narodzonego w stajni.

Nasze oczekiwania względem Pana mogą być tak samo zaślepiające. Często nie potrafimy uznać objawiającego się Boga w zwykłym, codziennym życiu. Chcemy je układać po swojemu, nie godzimy się z trudnymi sytuacjami i twierdzimy, że są dla nas karą. Tymczasem momenty takie mogą być początkiem przemiany życia, kolejnego nawrócenia, zmiany myślenia i zachętą do oddania pokłonu Panu. Pozwólmy Bogu być Bogiem. Nie takim, jakim byśmy chcieli Go mieć, ale takim, jakim jest.

Czeka na nas pokusa Heroda, która polega na braku podjęcia trudu i wysługiwaniu się innymi: jak już znajdziesz Boga, to powiedz mi, a może i ja się zmienię… Odnalezienie Boga jest możliwe tylko wtedy, gdy sam udam się w drogę do Betlejem. Chcąc doświadczyć owoców narodzenia się Zbawiciela, muszę spotkać Go osobiście, nie przez innych. Tylko wtedy, gdy uklęknę przy żłóbku Jezusa i spotkam Go, doświadczę Jego zbawczej obecności.

A więc – w drogę!

1 Komentarz

Niejeden Herod lenistwa, bezbożności, materializmu, egoizmu i pychy chce czasem zabić w nas rodzącą się miłość Boga. Wielu z nas nie chce już dalej iść. Zatrzymuje się na swoich ograniczeniach, namiastkach, popadając w zniechęcenie i rozpacz. Wtedy zaczyna się narzekanie, szukanie błędów u innych i w konsekwencji wchodzi w nasze życie marazm i pustka.
A przecież idąc dalej, przekraczając swoje „ja”, rezygnując z miłości własnej, jesteśmy w stanie spotkać Jezusa – od zawsze pragnącego się z nami spotkać. I kiedy nasze serca dotyka łaska Bożej miłości, wtedy łamiemy swoją pychę i hardość, „padamy na twarz i oddajemy pokłon Bogu.” Chodzi o to , by było to szczere… nie na pokaz.
Zaczynamy wtedy chodzić innymi drogami – Bożymi drogami.
Tak to już jest , że kiedy spotka się Boga już nigdy nie pójdzie się starą drogą. Wszystko, co będziemy odtąd robić będzie przeniknięte Jego Światłem i Jego Miłością .
Dostałam nowy odcinek czasu . To mój czas i to ja mam go dobrze wypełnić i wykorzystać. Tak wykorzystać ,by nie podeptać Twoich wartości ,by widzieć Ciebie w drugim człowieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *