News

NAJNOWSZE WPISY
11
Sierpień 2018

Przebudzenie

Liturgię Słowa XIX niedzieli zwykłej,

rozważa o. Bartosz Stankiewicz OFM

1 czytanie: 1Krl 19,4-8

Psalm 34

2 czytanie: Ef 4,30-5,2

Ewangelia: J 6,41-51

 

W każdym z nas jest wpisane pragnienie życia. Jednak jak pokazuje Liturgia Słowa, czasami pewne okoliczności życiowe mogą spowodować, że chęć i sens życia zostają nam odebrane. Wtedy jedynym trafnym sposobem, aby uwolnić się z tego stanu jest zaufanie Bogu.

Takie mocne doświadczenie przeżywali Eliasz i Dawid. Chociaż nie dowiadujemy się tego bezpośrednio z tekstów dzisiejszych czytań, to opisane przerażenie Eliasza jest spowodowane przez pogańską królową Izebel, która wydała wyrok śmierci na proroka. Jego strach jest tak mocny, że traci on sens życia i pragnie umrzeć. W podobnej sytuacji zagrożenia życia jest niewinny Dawid, ratujący się ucieczką przed wrogością króla Saula. Ich ucieczka była jednak tylko chwilowym sposobem poradzenia sobie ze śmiertelnym zagrożeniem. Chleb, który zesłał Bóg dla Eliasza i pokarm, którego „skosztował” Dawid, ilustrują prawdę o Eucharystii, że jedynie ona jest w stanie przywrócić siłę, radość i sens życia.

To co przeżywali Eliasz i Dawid przypomniało mi historię z życia pewnego studenta, którego poznałem kilka lat temu w jednej z grup duszpasterskich. Z racji niedawnego nawrócenia, należał do tych osób, które chłonęły wszystko, co było poruszane na spotkaniach. Chciał chyba nadrobić stracony czas. Zadawał mnóstwo pytań, co z kolei irytowało niektórych uczestników. Dlatego czasami spotykaliśmy się, aby pewne poruszane kwestie dotyczące wiary, które bardzo go ciekawiły, dokładniej omówić. Na jednym z takich spotkań opowiedział mi jak to się stało, że w ogóle powrócił do wiary.
Nagła i przedwczesna śmierć bliskiej mu osoby była tak mocnym doświadczeniem, że odebrała mu całą radość i sens życia oraz spowodowała silny lęk przed śmiercią. Wszystko co do tej pory robił, o co się starał i zabiegał, wydawało mu się stratą czasu, a jednak gdzieś głęboko w swoim sercu pragnął żyć z całych sił. Bliscy, niepokojąc się jego stanem, zorganizowali mu spotkania z psychologiem, które nie pomagały jednak w odnalezieniu pokoju serca i sensu życia. Próbując sobie samemu poradzić wpadł na pomysł, że zdobędzie wszechstronną wiedzę o sposobach na długowieczność. Zaczął całymi dniami studiować tematy dotyczące odżywiania, tego jak żyć, co robić, a czego unikać, aby żyć jak najdłużej. Następnie całym sobą wcielał to w życie. Jednak to także nie spowodowało, że prawdziwe, pozbawione lęku i smutku pragnienie życia powróciło. Szukał go także w technikach relaksacyjnych
i medytacjach wschodnich, które na moment pozwalały zapomnieć o stanie w jakim był. Wszystko to pozornie działało, chwilowo dawało ulgę. W takim stanie trwał już dobrych kilka miesięcy i tracił nadzieję, że uda mu się z niego wyjść.

Pewnego razu, przejeżdżając obok kościoła, zobaczył baner z napisem „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.” Te słowa tak go poruszyły, że postanowił przeczytać całe Pismo Święte. W końcu chodziło nie tylko o życie doczesne, ale o życie wieczne! Lektura Słowa Bożego spowodowała, że lęk i smutek zaczęły stopniowo odchodzić, a powrót do Spowiedzi i Eucharystii przywrócił upragniony sens życia, co z kolei przyniosło pokój serca, jakiego do tej pory nie doświadczał.

Historie życia Eliasza, Dawida i owego studenta pokazują, że każdy na swój sposób, aby prawdziwie żyć, potrzebuje odkryć i uwierzyć w Boga w swoim sercu, na swojej drodze i w swojej historii życia. Jest to konieczne. Droga nie jest łatwa, ale w końcu chodzi o takie życie, którego śmierć nie kończy.

Czy Eucharystia, której obraz wyłania się z tych tekstów jest dla mnie przymusem, smutnym obowiązkiem?
Czy w trudnych chwilach, które powodują rozpacz w moim sercu, ufam na tyle Jezusowi, aby to z Nim powrócić na drogę pełnego pokoju?
Czy naprawdę wierzę słowom Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, że aby żyć na wieki, trzeba spożywać Chleb Życia, którym jest Jego ciało?

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *