News

NAJNOWSZE WPISY
13
Maj 2018

Dlaczego wpatrujecie się w niebo?

Liturgię Słowa Uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego (rok B),
rozważa br. Idzi Klimek OFM

1 czytanie: Dz 1, 1-11

Psalm 47

2 czytanie: Ef 4, 1-13

Ewangelia: Mk 16, 15-20

Wymagająca jest dzisiejsza Liturgia Słowa. Oto po wstąpieniu do nieba, kiedy Pan Jezus znika uczniom z oczu, oni wpatrują się w niebo, może z niedowierzaniem, że Pan Jezus wniebowstąpił, że od nich odszedł, że ich opuścił. A oni  mieli już nadzieję, że to będzie trwać wiecznie, że Zmartwychwstały okaże swoją polityczną moc, że po tym jak pokonał śmierć nigdy już nie odejdzie. I w tej chwili zadziwienia, niezrozumienia przychodzą dwaj mężczyźni w białych szatach i pytają: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Jezus wzięty do nieba przyjdzie tak samo, jak Go widzieliście  wstępującego do nieba.”

Dlaczego wpatrujecie się w niebo? Nie to jest waszym zadaniem, nie to zostało wam powierzone, żeby stać i gapić się w niebo, myśleć o niebieskich migdałach czy biernie oczekiwać na rozwiązanie wszystkich życiowych zagadek. Waszym powołaniem jest powołanie do głoszenia, do rozprzestrzeniania Ewangelii pośród wszelkiego stworzenia, do działania. Jeśli uwierzysz, jeśli uwierzy ten, komu będziesz głosić, będą wam towarzyszyć  znaki, będziecie czynić cuda, będziecie mówić językami i będziecie przede wszystkim bezpieczni: będziecie brać węże do rąk, zatrute nie będzie wam szkodzić.  Daję wam gwarancję bezpieczeństwa.

Poczucie bezpieczeństwa, te wszystkie znaki wymienione wyżej, to tylko małe elementy tego, co Bóg zostawił po sobie. Pozostawia po sobie o wiele więcej. Po pierwsze, zaraz nastąpi zesłanie Ducha Świętego. To dowód na to, że Bóg nie zostawia nas nigdy samych. Po drugie, Bóg pozostawia siebie w Eucharystii, która nie jest tylko znakiem Bożej Obecności, ale jest realną Obecnością Boga. Bóg pozostawia siebie, żebyśmy mogli nieustannie mieć Go przy sobie. Żebyśmy nie musieli wpatrywać się w niebo i za Nim tęsknić, ale żebyśmy mogli patrzeć bezpośrednio na Niego, z bliska i nieustannie.

Bóg pozostawia też znak Swojej troski we mnie, w moim sercu, w moich talentach, zdolnościach, predyspozycjach. Ja jako chrześcijanin jestem zdolny do rzeczy wielkich. Nie mogę się ograniczać tylko  do tego, co konieczne i łatwe. Muszę robić wszystko, co potrafię (a nawet i więcej – przekraczać siebie), aby rozprzestrzeniać wieść o Bożej Miłości. Nie stójcie i nie wpatrujcie się w niebo, ale idźcie i nauczajcie wszystkie narody. Idźcie i nauczajcie.

„A Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami które jej towarzyszyły.” Czy Twojemu życiu, które ma być głoszeniem Ewangelii towarzyszą znaki? Czy jest ono na tyle Boże, że Bóg potwierdza Twoje życie znakiem Swojej Miłości? Miłości, która jest pieczęcią potwierdzającą autentyczność wiary. Czy patrząc w lustro swojej duszy, możesz powiedzieć, że jesteś znakiem?

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *