News

NAJNOWSZE WPISY
28
Lipiec 2018

DEUS MEUS ET OMNIA

Liturgię Słowa XVII niedzieli zwykłej,

rozważa o. Natan Kwiatkowski OFM

 

1 czytanie: 2 Krl 4, 42-44

Psalm 145

2 czytanie: Ef 4, 1-6

Ewangelia: J 6, 1-15

 

„Deus meus et omnia” Za Jezusem podążają tysiące ludzi. Widzą Jego cuda oraz znaki, które czyni. Widzą w Nim Kogoś niezwykłego i mają racje – jest przecież Bogiem. Jednak ludzie idący z Nim, zdają się nie dostrzegać Jego Boskości. Swój wzrok zatrzymują tylko na cudach Mistrza z Nazaretu. Kiedy Jezus nakarmił tysiące, euforia zgromadzonych sięga zenitu. Chcą Go porwać i obwołać królem. Czyż można wyobrazić sobie wspanialszego Władce? Król, który uzdrowi, nakarmi, rozwiąże problemy dnia codziennego. Jezus jednak na to nie pozwala, odsuwa się od tłumów osobno na górę.

Mimo upływu lat od tamtego wydarzenia, jesteśmy często podobni do owych ludzi, którzy żyli w czasach Jezusa Chrystusa. Nie patrzymy głębiej na nasze życie. Nie dostrzegając tego co powinno być w nim najważniejsze. Nie powinniśmy koncentrować się tylko na tym z czego składa się nasza codzienność. Tak myśleli ludzie, którzy szli za Jezusem. Bo On uzdrowi i nakarmi. Tymczasem pójście za Jezusem to coś znacznie więcej. Może w naszym życiu chcemy dokonać czegoś dobrego. Chcemy być dobrym, miłym lecz wszystko to co robimy, często rozsypuje się jak domek z kart przy lada podmuchu wiatru. Dlaczego? Być może nie pamiętamy o tym że nie dokonamy niczego dobrego bez Miłości, bez Łaski Pana Boga w naszym życiu. Na nic starania o dobro, walka o sprawiedliwość jeśli jesteśmy odcięci od Źródła Miłości od Boga. „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). Wypowiadając te słowa Jezus Chrystus nas nie okłamał. Bez Niego wszystko to co robimy, prędzej czy później obróci się w drobny mak.

„Deus meus et omnia” czyli „Bóg mój i wszystko”. Wypowiadając te słowa św. Franciszek z Asyżu genialnie oddał tą prawdę. Tylko Bóg może zaspokoić nasze najgłębsze pragnienia ukryte gdzieś w głębi naszego serca. I tylko trwanie w Bogu pozwoli nam bezpiecznie i dobrze przejść przez życie. Nie koncentrujmy się tylko na codzienności, jak ludzie żyjący w czasach Jezusa. Popatrzmy głębiej na nasze życie. Jak wygląda moja wiara? Czy jest ona żywa czy jest tylko zbiorem słów i obrzędów wyuczonych w dzieciństwie? Czy żyje sakramentami? Eucharystia? Co miesięczna Spowiedź? Trwajmy w Chrystusie. Oczywiście wszystkiego problemy nie znikną i nie będziemy stąpać po płatkach róż. Lecz możemy być pewni, że wtedy wszystko to co nas spotyka, będziemy prościej pokonywać. Nam samym będzie prościej stawać się lepszym, dobrym człowiekiem z dnia na dzień.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *