News

NAJNOWSZE WPISY
12
Sierpień 2017

Boska przechadzka

Liturgię Słowa XIX Niedzieli Zwykłej (rok A)
rozważa o. Alojzy Garbarz OFM

1 czytanie: 1 Krl 19, 9a. 11-13a

Psalm 85

2 czytanie: Rz 9, 1-5

Ewangelia: Mt 14, 22-33

 

Psychologowie i lekarze (zapewne nie tylko amerykańscy) twierdzą, że śmierć przychodzi do większości ludzi nad ranem, pomiędzy 3:00 a 5:00. Słyszałem też twierdzenia wielu matek, że właśnie o tej porze nocy najczęściej budzą się ich dzieci. Nasuwa się banalne pytanie… Dlaczego tak się dzieje? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Niektórzy przypuszczają, że dzieje się tak przez zmniejszoną nad ranem sprawność ludzkiego organizmu.

Ciekawe, że o takiej mało ciekawej porze Apostołowie doświadczyli prawdziwej nawałnicy, nie tylko tej zewnętrznej. Mieli według zalecenia Jezusa odpłynąć na drugi brzeg jeziora. On w tym czasie miał odprawić ludzi. Zdumiewające, że na tym nie skończył – wybrał się jeszcze na górę, aby w samotności się pomodlić. Dla nas powinna się już zapalić pomarańczowa lampka… zaraz stanie się coś istotnego (tak jak zawsze się działo, gdy Jezus czmychał na nocną modlitwę).

Opowieść o burzy na jeziorze i jezusowym spacerze po wodzie zwraca uwagę na kilka symboli, obok których nie możemy przejść obojętnie. Noc – to symbol grzechu, niewiedzy i cierpienia. Morze (jezioro, woda) – obszar groźny i nieprzewidywalny. Co do samego Jeziora Galilejskiego warto podkreślić pewną ciekawostkę. Tafla tego jeziora jest położona na wysokości 210 m. p.p.m. – jest to więc najniżej położone słodkowodne jezioro na świecie… nic, tylko totalna depresja.

Te dwa symbole (noc i morze) zdają się mówić do naszej świadomości: w twojej nocy i na twoim morzu też przechadza się Jezus. W jakiejkolwiek głębokiej depresji byś nie był, jak głośna i wywrotowa burza nie przechodziła by przez Twoje życie… Jezus jest blisko.

W tym fragmencie Ewangelii możesz zobaczyć siebie, siedzącego w łodzi swego życia. Jesteś pełen lęków o swoją przyszłość, a może i obecny czas – jesteś więc na morzu, na czymś niestabilnym i niebezpiecznym. A wokół Ciebie mrok, niepewność, duże pole działania lęków… Ta historia mówi mi o mnie samym, o tym, że będąc uczniem Jezusa mogę bardziej poddać się lękom związanym z nawałnicą niż niebezpieczeństwom samej życiowej burzy.

I w tym naszym zaburzonym życiu przychodzi Jezus, który bardziej wydaje się nam być zjawą niż Bogiem – bardziej się Go boimy niż ufamy. Przypomnij sobie chwile, kiedy dla Ciebie Jezus wydawał się być bardziej upiorem niż Zbawicielem… Czy nie było to właśnie wtedy, gdy miałeś pod nogami niestabilny grunt, gdy głowa podpowiadała Ci różne scenariusze?!

Właśnie w takiej chwili warto zrobić to, co zrobił Piotr – wyjść z „bezpiecznej” łodzi. Wzmocnić swoją wiarę i zaufanie w Boga nie tyle rzeczywistymi próbami oszukania fizyki, co bardziej wzięcie burzy, nocy i morza pod swoje nogi. Tak, wszystkie trudne doświadczenia (cierpienie, uwikłanie w grzech, niepewność…) mogą być moją drogą do Jezusa. Pewnie będę w nich tonął, ale jeśli mam wiarę i wiem do Kogo idę, to w chwili zanurzania się mogę liczyć na Jego wyciągniętą rękę. Chodzenie po wodzie to boska zdolność, której nikt z nas nie wyćwiczy sam z siebie. Jesteś dzieckiem Bożym?! Więc o co chodzi?

Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie…

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *